Prześlij dokumenty do oceny →

Czy nieoznakowany radiowóz może przekraczać prędkość?

W skrócie

Nieoznakowany radiowóz bez niebieskich świateł i syreny podlega ograniczeniom prędkości jak każde auto. Policjant mierzący prędkość może jednak nie odpowiadać, jeśli jazda była konieczna i proporcjonalna. Wyjaśniamy granice na sprawach z Bydgoszczy i Grajewa.

Czy nieoznakowany radiowóz może przekraczać prędkość?

Autor: Karolina Sarnowiecka

Zaktualizowano: 07 października 2026

Policjant jedzie nieoznakowanym radiowozem za samochodem przekraczającym prędkość. Żeby nagrać wykroczenie i wykonać pomiar wideorejestratorem, sam musi jechać równie szybko. Nie używa przy tym sygnałów świetlnych ani dźwiękowych. Czy w takim razie, dokumentując wykroczenie kierowcy, sam również popełnia wykroczenie?

To pytanie zadał nam jeden z obserwujących Nomando na TikToku. Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się oczywista. Skoro ograniczenie wynosi 90 km/h, kierowca jedzie 130 km/h, a jadący za nim nieoznakowany radiowóz również porusza się z prędkością około 130 km/h, to przecież oba samochody przekraczają dozwoloną prędkość.

Tyle że gdy zaczniemy zagłębiać się w przepisy, stanowisko Policji i dotychczasowe wyroki sądów, sprawa robi się znacznie ciekawsza.

Co więcej, polskie prawo nie zawiera przepisu, który wprost mówiłby: „policjant używający wideorejestratora może przekraczać dopuszczalną prędkość”.

Skąd więc przekonanie, że może?

Najważniejsze w skrócie:

Samochód Policji nie jest automatycznie pojazdem uprzywilejowanym

Pierwsza rzecz, którą trzeba uporządkować, to różnica między pojazdem Policji a pojazdem uprzywilejowanym.

Samo to, że samochód należy do Policji, nie oznacza jeszcze, że jego kierowca może ignorować ograniczenia prędkości.

Zgodnie z art. 2 pkt 38 ustawy Prawo o ruchu drogowym pojazdem uprzywilejowanym jest co do zasady pojazd wysyłający niebieskie sygnały świetlne i jednocześnie sygnały dźwiękowe o zmiennym tonie, poruszający się z włączonymi światłami mijania lub drogowymi.

Co ważne, samochód wcale nie musi być oznakowany. Nieoznakowany policyjny radiowóz również może stać się pojazdem uprzywilejowanym.

Decydujące nie jest oznakowanie samochodu, lecz sposób jego używania w danym momencie.

Art. 53 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym pozwala kierującemu pojazdem uprzywilejowanym nie stosować się między innymi do przepisów o ruchu pojazdów oraz znaków i sygnałów drogowych. Ustawodawca postawił jednak konkretne warunki. Pojazd musi wykonywać jedno z określonych w ustawie zadań, wysyłać jednocześnie sygnały świetlne i dźwiękowe oraz mieć włączone światła drogowe albo mijania. Nawet wtedy kierowca ma obowiązek zachowania szczególnej ostrożności.

Podstawa prawna

Art. 2 pkt 38 Prawa o ruchu drogowym: pojazd uprzywilejowany to pojazd wysyłający sygnały świetlne w postaci niebieskich świateł błyskowych i jednocześnie sygnały dźwiękowe o zmiennym tonie, jadący z włączonymi światłami mijania lub drogowymi.

Art. 53 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym: kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych tylko wtedy, gdy uczestniczy w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego (albo w przejeździe kolumny pojazdów uprzywilejowanych lub w ochronie osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe), pojazd wysyła jednocześnie sygnały świetlny i dźwiękowy, a w pojeździe włączone są światła drogowe lub mijania.

I właśnie tutaj pojawia się problem.

Podczas typowego pomiaru wideorejestratorem nieoznakowany radiowóz nie używa sygnałów uprzywilejowania. Gdyby policjanci od razu włączyli niebieskie światła i syrenę, obserwowany kierowca najprawdopodobniej zwolniłby, zanim pomiar zostałby wykonany.

Na tym etapie radiowóz nie korzysta więc z przywileju przewidzianego w art. 53.

A Kodeks wykroczeń nie przewiduje wyjątku dla policjanta

Drugi istotny przepis to art. 92a Kodeksu wykroczeń.

Zgodnie z aktualnym brzmieniem Kodeksu wykroczeń odpowiedzialności podlega kierujący pojazdem, który nie stosuje się do ograniczenia prędkości określonego ustawą lub znakiem drogowym.

Podstawa prawna

Art. 92a § 1 Kodeksu wykroczeń: kto, prowadząc pojazd, nie stosuje się do ograniczenia prędkości określonego ustawą lub znakiem drogowym, podlega karze grzywny.

Art. 92a § 2 Kodeksu wykroczeń: kto, prowadząc pojazd mechaniczny, nie stosuje się do ograniczenia prędkości określonego ustawą lub znakiem drogowym, przekraczając je o ponad 30 km/h, podlega karze grzywny nie niższej niż 800 złotych.

W przepisie nie znajdziemy dopisku:

„chyba że kierującym jest policjant wykonujący czynności służbowe”.

Jeżeli więc spojrzymy wyłącznie na zachowanie kierujących, sytuacja wygląda interesująco.

Ograniczenie wynosi 90 km/h.

Obywatel jedzie 130 km/h.

Radiowóz jedzie za nim 130 km/h.

Obydwaj prowadzą pojazdy i obydwaj przekraczają ograniczenie.

Każdy z nich o 40 km/h, czyli powyżej progu 30 km/h z art. 92a § 2 k.w., przy którym grzywna nie może być niższa niż 800 zł.

Literalne odczytanie art. 92a prowadzi zatem do wniosku bardzo korzystnego dla tezy postawionej w pytaniu naszego obserwującego.

Ale to dopiero połowa problemu.

Policja ma ustawowe prawo kontrolować prędkość

Policja nie wymyśliła sobie wideorejestratorów bez żadnej podstawy prawnej.

Art. 129 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym stanowi, że czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, kierowanie ruchem oraz jego kontrolowanie należą do zadań Policji.

Policjanci mają również ustawowe uprawnienia do używania odpowiednich urządzeń kontrolno-pomiarowych i rejestrujących (art. 129 ust. 2 pkt 9 i 9a tej ustawy).

Podstawa prawna

Art. 129 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym: czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, kierowanie ruchem i jego kontrolowanie należą do zadań Policji.

Art. 129 ust. 2 pkt 9 i 9a Prawa o ruchu drogowym: policjant, w związku z wykonywaniem tych czynności, jest uprawniony do używania przyrządów kontrolno-pomiarowych, w tym do określania prędkości pojazdu, oraz do używania urządzeń rejestrujących.

I tutaj dochodzimy do technicznego problemu, którego nie da się pominąć.

W przypadku części wideorejestratorów zamontowanych w radiowozach urządzenie ustala średnią prędkość radiowozu na określonym odcinku. Aby na tej podstawie można było wiarygodnie przypisać tę prędkość samochodowi jadącemu przed nim, radiowóz musi mieć taką samą odległość od kontrolowanego samochodu na początku i na końcu pomiaru. W praktyce oznacza to jazdę z tą samą średnią prędkością co kontrolowane auto.

Jeżeli kierowca jedzie 130 km/h, a radiowóz będzie przestrzegał ograniczenia do 90 km/h, odległość między pojazdami zacznie błyskawicznie rosnąć.

Pomiar przestaje mieć sens.

Schemat pomiaru z radiowozu: ta sama odległość na początku i na końcu odcinka oznacza tę samą średnią prędkość obu aut. Przykład z wyroku Sądu Rejonowego w Grajewie: 365,5 m w 10,26 s, czyli 128,3 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h

Ten właśnie problem zauważyło Biuro Prawne Komendy Głównej Policji. W analizie poświęconej wideorejestratorom, opublikowanej przez dyrektora Biura Prawnego KGP w „Kwartalniku Policyjnym” (nr 3/2010), wskazano, że właściwości techniczne urządzenia mogą wymagać poruszania się radiowozu z prędkością zbliżoną do prędkości kontrolowanego pojazdu. Niespełnienie tego wymogu może uniemożliwić wykonanie wiarygodnego pomiaru.

Powstaje więc konflikt dwóch norm.

Z jednej strony policjant ma obowiązek przestrzegania przepisów ruchu.

Z drugiej strony państwo daje mu urządzenie, którego prawidłowe wykorzystanie może wymagać jazdy z prędkością odpowiadającą prędkości sprawcy wykroczenia.

Problem zauważyła sama Komenda Główna Policji

Nie jest to tylko internetowa ciekawostka.

Problem był przedmiotem oficjalnych analiz prawnych w Komendzie Głównej Policji już kilkanaście lat temu.

Biuro Prawne KGP przyznało wprost, że przepisy ustawowe nie stanowią wprost, iż policjant nie odpowiada za naruszenie przepisów ruchu drogowego popełnione podczas wykonywania czynności służbowych.

To bardzo ważne stwierdzenie.

Nie znaleziono bowiem prostego przepisu, który mówiłby:

„Policjant używający wideorejestratora może przekraczać prędkość”.

Zamiast tego Policja sięgnęła po znacznie bardziej skomplikowaną konstrukcję prawa karnego.

„Nie czyni bezprawia, kto spełnia swoją powinność”

Rozwiązaniem ma być tak zwany pozakodeksowy kontratyp działania w granicach uprawnień i obowiązków służbowych.

Tym właśnie określeniem posłużyło się w 2012 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, przywołując łacińską paremię „non facit fraudem, qui facit, quod debet”, od której pochodzi tytuł tej części.

W uproszczeniu kontratyp oznacza sytuację, w której zachowanie odpowiada opisowi czynu zabronionego, ale ze względu na szczególne okoliczności nie prowadzi do odpowiedzialności sprawcy.

Kodeks wykroczeń zna kontratypy zapisane wprost w ustawie. Przykładem jest stan wyższej konieczności z art. 16 k.w. Jeżeli istnieje bezpośrednie niebezpieczeństwo dla dobra chronionego prawem, którego nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone nie przedstawia wartości oczywiście większej niż dobro ratowane, określone naruszenie prawa może nie stanowić wykroczenia.

Problem w tym, że rutynowy pomiar prędkości nie zawsze daje się zakwalifikować jako stan wyższej konieczności.

Kierowca jadący 112 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h nie musi przecież tworzyć „bezpośredniego niebezpieczeństwa” w rozumieniu art. 16 k.w.

Dlatego w przypadku policyjnych wideorejestratorów zaczęto odwoływać się do innej konstrukcji: działania w granicach ustawowych obowiązków funkcjonariusza.

W policyjnej analizie przyjęto, że prawidłowe wykonywanie przez funkcjonariusza przyznanych mu przez prawo obowiązków nie powinno jednocześnie prowadzić do jego ukarania za wykroczenie. KGP uzasadniała to brakiem winy i społecznej szkodliwości czynu, a to dwa warunki odpowiedzialności z art. 1 Kodeksu wykroczeń.

Podstawa prawna

Art. 1 Kodeksu wykroczeń: odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Nie popełnia wykroczenia sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu.

Art. 16 § 1 Kodeksu wykroczeń: nie popełnia wykroczenia, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone nie przedstawia wartości oczywiście większej niż dobro ratowane.

Brzmi logicznie.

Ale konstrukcja ma jeden istotny problem.

Ustawa szczegółowo określa przecież, kiedy Policja może ignorować przepisy

Można postawić bardzo poważny kontrargument.

Skoro ustawodawca stworzył art. 53 Prawa o ruchu drogowym i szczegółowo określił warunki, w których policjant może nie stosować się do przepisów, to czy można następnie stworzyć dodatkową, niewynikającą wprost z ustawy możliwość naruszania tych samych przepisów?

Art. 53 wymaga między innymi jednoczesnego używania odpowiednich sygnałów świetlnych i dźwiękowych.

Tymczasem przy pomiarze wideorejestratorem policjant celowo tych sygnałów nie używa.

Z punktu widzenia kierowcy wygląda to więc tak:

obywatel jedzie 130 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h i łamie prawo;

jadący bez sygnałów policjant jedzie 130 km/h przy tym samym ograniczeniu, ale jego zachowanie zostaje uznane za prawidłowe na podstawie konstrukcji prawnej, której wprost w Prawie o ruchu drogowym nie zapisano.

To właśnie dlatego problem przez lata budził spory.

Bydgoszcz. Sprawa, od której zaczęła się najważniejsza linia argumentacji

Jednym z najważniejszych wydarzeń dla całej dyskusji była sprawa policjanta z Bydgoszczy.

Ostatecznie trafiła ona do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, który 20 lutego 2009 r. wydał orzeczenie w sprawie o sygnaturze IV Waz 10/09.

Według relacji prasowych z dnia wyroku sprawa dotyczyła pościgu nieoznakowanym radiowozem z wideorejestratorem. Sąd pierwszej instancji uznał policjanta winnym siedmiu naruszeń przepisów ruchu i wymierzył mu 800 zł grzywny. Sąd okręgowy uniewinnił go od trzech zarzutów przekroczenia prędkości, ale cztery pozostałe uznał za zasadne: przekroczenie prędkości o blisko 90 km/h w chwili, gdy ściganego auta nie miał w polu widzenia, oraz jazdę po chodniku, przejściu dla pieszych i pasie dla autobusów. Od wymierzenia kary odstąpił.

Znacznie ważniejsze jest jednak uzasadnienie późniejszego rozstrzygnięcia, na które następnie oficjalnie powoływały się zarówno Policja, jak i MSW.

Sąd uznał, że przekroczenie dopuszczalnej prędkości przez policjanta mogło być usprawiedliwione, jeżeli istniała realna możliwość dogonienia pojazdu i zarejestrowania wykroczenia.

Znaczenie miały konkretne okoliczności.

Liczyło się, czy policjant pozostawał w kontakcie wzrokowym z obserwowanym samochodem, czy odległość nie była nadmierna i czy decyzja o zwiększeniu prędkości wynikała z racjonalnej oceny możliwości skutecznego zarejestrowania wykroczenia, czyli ze zdrowego rozsądku, a nie z emocji.

Tam, gdzie tych warunków zabrakło, sąd usprawiedliwienia nie przyjął.

To istotne, ponieważ sąd nie stworzył zasady, że policjant na służbie może zawsze przekraczać prędkość.

Wręcz przeciwnie.

Z rozumowania wynika konieczność badania konkretnej sytuacji.

Policja również postawiła warunki

Po analizie problemu Komenda Główna Policji skierowała do komendantów wojewódzkich w czerwcu 2009 r. wytyczne dotyczące odpowiedzialności policjantów korzystających z wideorejestratorów.

Były znacznie bardziej ostrożne niż popularne przekonanie, że „policja może”.

KGP wskazywała, że trzeba badać proporcję między naruszeniem przepisów a wykonywanym zadaniem oraz ustalić, czy złamanie przepisu rzeczywiście było konieczne. Trzeba również odpowiedzieć na pytanie, czy istniał inny, dostępny i równie skuteczny sposób wykonania zadania bez naruszania przepisów.

To prowadzi do bardzo ważnego wniosku.

Przekroczenie prędkości przez policjanta nie zostaje usprawiedliwione samym faktem pełnienia służby.

Musi istnieć funkcjonalny związek pomiędzy naruszeniem przepisu a wykonywanym zadaniem.

Dwie drogi do jazdy ponad limit: pojazd uprzywilejowany z art. 53 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym (zadanie z ustawy, sygnały świetlne i dźwiękowe, światła, szczególna ostrożność) albo działanie w granicach obowiązków służbowych (konieczność, proporcjonalność, czas trwania, bezpieczeństwo innych). Bez żadnej z nich obowiązuje ograniczenie jak każdego kierowcę

Kolejna sprawa: radiowóz jedzie 128 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h

Bardzo interesujące orzeczenie zapadło prawie dekadę później.

W sprawie II W 176/18 rozpoznawanej przez Sąd Rejonowy w Grajewie kierowca został zarejestrowany przez nieoznakowany radiowóz wyposażony w urządzenie PolCam.

Pomiar wykazał średnią prędkość około 128 km/h na odcinku 365 metrów, podczas gdy ograniczenie wynosiło 90 km/h.

Kierowca zakwestionował pomiar. Twierdził między innymi, że radiowóz raz się do niego zbliżał, a raz oddalał, i że bez dalmierza urządzenie nie nadaje się do mierzenia prędkości innego auta.

Sąd nie przyjął tej argumentacji.

W uzasadnieniu stwierdził przy tym, że nie można w tych okolicznościach przyjąć, iż funkcjonariusze jadący za kontrolowanym pojazdem sami popełnili wykroczenie tylko dlatego, że również przekraczali dopuszczalną prędkość. Sąd odwołał się do obowiązków policjantów związanych z rejestrowaniem zachowania uczestników ruchu oraz podjęciem czynności zmierzających do zatrzymania sprawcy wykroczenia, wynikających z zarządzenia Komendanta Głównego Policji o pełnieniu służby na drogach.

Orzeczenie jest szczególnie ciekawe, ponieważ pokazuje ten problem niemal laboratoryjnie.

Ograniczenie: 90 km/h.

Zmierzona prędkość: około 128 km/h.

Żeby prawidłowo wykonać pomiar, radiowóz utrzymywał za pojazdem stałą odległość.

A więc również poruszał się z prędkością zbliżoną do 128 km/h.

Sąd ukarał kierowcę grzywną 300 zł, ale nie uznał analogicznej jazdy funkcjonariuszy za wykroczenie.

Czy te wyroki oznaczają, że sprawa jest zamknięta?

Nie do końca.

Polska nie jest systemem prawa precedensowego w takim znaczeniu jak system anglosaski. Wyrok Sądu Okręgowego w Bydgoszczy czy Sądu Rejonowego w Grajewie nie tworzy przepisu, który automatycznie wiąże każdy inny sąd w każdej następnej sprawie.

Orzeczenia pokazują jednak wyraźny sposób rozumowania. Na wyrok z Bydgoszczy powołały się Komenda Główna Policji (2009) i MSW (2012), a sąd w Grajewie zastosował tę samą konstrukcję.

Jednocześnie samo MSW, w odpowiedzi na interpelację poselską nr 6626 z 2012 r., zwracało uwagę na coś bardzo istotnego: obowiązujące przepisy nie przewidują kontratypu, który bezwarunkowo zwalnia policjanta z odpowiedzialności za naruszenie przepisów ruchu podczas wykonywania czynności służbowych.

Odpowiedzialność może zostać wyłączona przez działanie w granicach uprawnień i obowiązków, ale nie jest wyłączona automatycznie.

Słowo „granice” ma tutaj fundamentalne znaczenie.

Policjant również może te granice przekroczyć

Wyobraźmy sobie dwie sytuacje.

W pierwszej kierowca jedzie 120 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h. Policjant rozpoczyna pomiar, przez kilkaset metrów utrzymuje podobną prędkość i stałą odległość, kończy rejestrację, następnie zatrzymuje samochód.

Takie zachowanie bardzo dobrze wpisuje się w konstrukcję zaakceptowaną w dotychczasowym orzecznictwie.

Ale wyobraźmy sobie coś innego.

Kierowca przekracza prędkość nieznacznie, a radiowóz przez wiele kilometrów jedzie ekstremalnie szybko, wykonuje niebezpieczne manewry, przejeżdża skrzyżowania w sposób stwarzający zagrożenie albo kontynuuje jazdę z nadmierną prędkością pomimo zakończenia czynności, która uzasadniała takie zachowanie.

Wtedy samo hasło „wykonywałem obowiązki służbowe” może nie wystarczyć.

Biuro Prawne KGP samo przyznawało, że funkcjonariusz może wykonywać zadanie służbowe, a jednocześnie przekroczyć granice swoich uprawnień. Jako przykład wskazywano rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu. W zależności od okoliczności może wtedy wchodzić w grę odpowiedzialność wykroczeniowa, dyscyplinarna, a nawet karna.

To bardzo dalekie od twierdzenia, że policjantowi „wolno wszystko”.

Że to nie teoria, pokazała sprawa z Tarnowa. Na początku lutego 2026 r. tamtejsza policja poinformowała, że drogówka zatrzymała w obszarze zabudowanym nieoznakowany radiowóz jadący co najmniej 51 km/h za szybko, bez sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Policjant jechał na interwencję, ale niezwiązaną z ratowaniem życia ani zdrowia, więc nie było podstaw do uznania stanu wyższej konieczności. Zatrzymano mu prawo jazdy na 3 miesiące, a do sądu trafił wniosek o ukaranie. To inna sytuacja niż pomiar wideorejestratorem, ale dobrze pokazuje regułę: bez sygnałów i bez realnej potrzeby policjant odpowiada jak każdy kierowca.

Konieczność i proporcjonalność są kluczowe

Z dotychczasowego orzecznictwa i stanowisk organów można wyprowadzić kilka kryteriów.

Najważniejszym jest konieczność.

Czy przekroczenie prędkości rzeczywiście było potrzebne do wykonania pomiaru lub zatrzymania sprawcy?

Drugim jest proporcjonalność.

Inaczej należy oceniać krótkotrwałą jazdę 120 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h w celu wykonania pomiaru, a inaczej ekstremalnie ryzykowną jazdę w centrum miasta w celu udokumentowania drobnego naruszenia.

Znaczenie ma także czas trwania naruszenia i bezpośredni związek z wykonywaną czynnością.

Jeżeli pomiar się zakończył, a policjant nadal bez potrzeby porusza się z nadmierną prędkością, argument o działaniu w granicach obowiązków staje się znacznie słabszy.

Istotne jest wreszcie bezpieczeństwo innych uczestników ruchu.

Nawet kierowca pojazdu uprzywilejowanego, któremu art. 53 wprost pozwala nie stosować się do niektórych zasad ruchu, musi zachowywać szczególną ostrożność. Tym bardziej trudno byłoby przyjąć, że policjant jadący bez sygnałów może w ramach pozaustawowego kontratypu dowolnie narażać innych uczestników ruchu.

A może policjant powinien po prostu włączyć „koguty”?

To pozornie najprostsze rozwiązanie.

Jeżeli radiowóz włączy sygnały wymagane przez art. 53, może korzystać z uprawnień pojazdu uprzywilejowanego.

Tyle że pojawia się oczywisty problem praktyczny.

Moment włączenia niebieskich świateł i sygnału dźwiękowego prawdopodobnie zakończy obserwację. Kierowca wie już, że znajduje się za nim Policja i może natychmiast zwolnić.

W efekcie włączenie uprzywilejowania przed wykonaniem pomiaru w wielu przypadkach pozbawiłoby wideorejestrator sensu.

Ten argument również pojawiał się w oficjalnej analizie KGP. Policja wskazywała, że jedno z podstawowych założeń stosowania wideorejestratora polega właśnie na możliwości zarejestrowania wykroczenia, czego praktycznie nie dałoby się osiągnąć, gdyby cały pomiar miał odbywać się w warunkach jazdy pojazdem uprzywilejowanym.

Czy przekroczenie prędkości przez policjanta unieważnia mandat kierowcy?

Nie.

To kolejny bardzo ważny niuans.

Nawet gdyby w konkretnej sprawie uznano, że policjant posunął się za daleko i jego własne zachowanie stanowiło wykroczenie, nie oznacza to automatycznie, że wykroczenia nie popełnił obserwowany kierowca.

To dwa odrębne zagadnienia.

Teoretycznie możliwa jest sytuacja, w której:

Co innego, jeżeli sposób jazdy radiowozu wpływa na wiarygodność samego pomiaru.

Jeżeli urządzenie wymaga tej samej odległości na początku i na końcu pomiaru, a nagranie pokazuje, że radiowóz w czasie pomiaru szybko zbliżał się do kontrolowanego samochodu, można kwestionować nie tylko zachowanie policjanta, lecz także wartość dowodową uzyskanego wyniku.

W sprawie z Grajewa sąd zwrócił właśnie uwagę na nagranie i stwierdził, że podczas właściwego pomiaru radiowóz nie zbliżał się do obserwowanego auta ani się od niego nie oddalał. Dopiero po zakończeniu pomiaru funkcjonariusze zaczęli zmniejszać odległość.

To zupełnie inny rodzaj argumentu niż samo stwierdzenie: „policjant też jechał za szybko”.

Jak taki pomiar wygląda od strony samego urządzenia i kiedy wynik bywa zawyżony, pokazujemy na przykładzie instrukcji Videorapid 2A. Jeżeli wątpliwości masz już na drodze, pamiętaj, że mandatu nie musisz przyjąć. Co dzieje się dalej, opisujemy w poradniku o odmowie przyjęcia mandatu.

Masz mandat z wideorejestratora?

Liczy się to, czy pomiar był rzetelny, a nie to, jak szybko jechał radiowóz. Prześlij nam zdjęcie dokumentów, a ocenimy sprawę przed płatnością i przygotujemy pismo z odpowiednimi wnioskami dowodowymi.

Prześlij nam dokumenty →

Wstępna ocena przed płatnością · 99 zł za pismo · zwrot, gdy sprawy nie da się podważyć

Jest jeszcze jeden niewygodny problem

Z punktu widzenia czysto legislacyjnego obecny sposób rozwiązania sprawy nie jest idealny.

Ustawodawca stworzył w art. 53 PoRD bardzo dokładną regulację określającą, kiedy funkcjonariusz może nie stosować się do zasad ruchu.

Jednocześnie praktyka dotycząca wideorejestratorów opiera się na dodatkowej konstrukcji, której art. 53 wprost nie przewiduje.

Można więc postawić pytanie:

jeżeli ustawodawca dokładnie określił warunki legalnego odstąpienia od przepisów ruchu, to czy powinno być dopuszczalne tworzenie drugiej ścieżki wyłączającej odpowiedzialność, opartej na pozaustawowym kontratypie?

Argument przeciwko takiemu rozwiązaniu jest mocny.

Zasady odpowiedzialności represyjnej powinny być możliwie precyzyjne, a obywatel powinien móc z ustawy dowiedzieć się, kiedy osoba prowadząca pojazd jest związana ograniczeniem prędkości.

Argument drugiej strony również jest jednak poważny.

Państwo ustawowo nakazuje Policji kontrolowanie ruchu i ściganie sprawców wykroczeń, a jednocześnie dopuszcza stosowanie urządzeń, których prawidłowe działanie może wymagać jazdy z prędkością zbliżoną do pojazdu kontrolowanego. Trudno byłoby uznać, że ustawodawca z jednej strony nakazuje określone działanie, a z drugiej automatycznie każe funkcjonariusza za prawidłowe wykonanie tego działania.

Właśnie ten konflikt próbują rozwiązać sądy za pomocą działania w granicach uprawnień i obowiązków służbowych.

Więc czy policjant jadący za Tobą 130 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h również popełnia wykroczenie?

Teraz możemy wrócić do pytania naszego obserwującego.

Sam nieoznakowany radiowóz nie ma szczególnego prawa do przekraczania prędkości.

Jeżeli nie używa wymaganych sygnałów świetlnych i dźwiękowych, nie korzysta w tym momencie z uprawnień pojazdu uprzywilejowanego wynikających z art. 53 Prawa o ruchu drogowym.

Co więcej, art. 92a Kodeksu wykroczeń nie zawiera specjalnego wyjątku dla policjanta korzystającego z wideorejestratora.

Nie oznacza to jednak, że policjant automatycznie popełnia wykroczenie.

Dotychczasowe orzecznictwo oraz stanowisko Policji i MSW przyjmują możliwość wyłączenia jego odpowiedzialności, jeżeli przekroczenie prędkości było koniecznym i proporcjonalnym elementem prawidłowego wykonywania obowiązków służbowych.

Takie rozumowanie zaakceptował Sąd Okręgowy w Bydgoszczy w sprawie IV Waz 10/09, a wiele lat później podobny sposób oceny zastosował Sąd Rejonowy w Grajewie w sprawie II W 176/18.

Nie jest to jednak nieograniczony immunitet.

Musi istnieć realny związek między naruszeniem przepisu a wykonywanym zadaniem. Liczą się konieczność, proporcjonalność, czas trwania manewru, możliwość wykonania czynności w inny sposób oraz przede wszystkim bezpieczeństwo innych uczestników ruchu.

Dlatego najprecyzyjniejsza odpowiedź brzmi:

nieoznakowany radiowóz bez sygnałów uprzywilejowania podlega ograniczeniom prędkości tak samo jak inne pojazdy. Policjant może jednak nie ponieść odpowiedzialności za ich przekroczenie, jeżeli było ono rzeczywiście konieczne i proporcjonalne do wykonania zgodnej z prawem czynności służbowej, na przykład prawidłowego pomiaru wideorejestratorem lub zatrzymania sprawcy. Jeżeli natomiast funkcjonariusz przekroczy granice tej konieczności, może odpowiadać za naruszenie przepisów tak samo jak inny kierujący.

Czyli odpowiedź na pytanie „czy Policja może po prostu jechać za mną za szybko, bo jest Policją?” brzmi:

nie.

Odpowiedź na pytanie „czy policjant może przekroczyć prędkość, jeżeli jest to konieczne do prawidłowego wykonania konkretnej czynności służbowej?” brzmi natomiast:

według dotychczasowego orzecznictwa tak, ale tylko w granicach rzeczywistej potrzeby i proporcjonalności.

I właśnie to rozróżnienie jest w tej sprawie najważniejsze.

Weryfikacja merytoryczna. Treść opracował zespół Nomando na podstawie aktualnego brzmienia przepisów i dostępnego orzecznictwa (stan prawny: październik 2026 r.). Źródła: Prawo o ruchu drogowym (ISAP); Kodeks wykroczeń (ISAP); Biuro Prawne KGP, „Niektóre aspekty prawne wykorzystania wideorejestratorów przez policjantów”, Kwartalnik Policyjny nr 3/2010; wyrok Sądu Rejonowego w Grajewie z 24 października 2018 r., II W 176/18 (SAOS); odpowiedź MSW na interpelację nr 6626 z 2012 r.. Przebieg sprawy IV Waz 10/09 według relacji prasowych z 20 i 21 lutego 2009 r., sprawa z Tarnowa według informacji policji przekazanych mediom w lutym 2026 r.

Analiza przedstawia stan prawny i dostępne orzecznictwo według stanu na 7 października 2026 r.

Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. W sprawach wymagających indywidualnej analizy skonsultuj się z prawnikiem.

Najczęstsze pytania

Czy nieoznakowany radiowóz bez sygnałów jest pojazdem uprzywilejowanym?
Nie. Pojazdem uprzywilejowanym jest pojazd wysyłający jednocześnie niebieskie światła błyskowe i sygnał dźwiękowy o zmiennym tonie, jadący z włączonymi światłami mijania lub drogowymi (art. 2 pkt 38 Prawa o ruchu drogowym). Oznakowanie nie ma znaczenia, liczą się sygnały. Bez nich radiowóz nie korzysta z wyjątku z art. 53 ust. 2 tej ustawy.
Czy policjant mierzący prędkość wideorejestratorem popełnia wykroczenie?
Nie automatycznie. Ustawa nie zawiera wyjątku dla policjanta, ale według Komendy Głównej Policji, MSW i sądów odpowiedzialność wyłącza działanie w granicach uprawnień i obowiązków służbowych. Tak ocenił to Sąd Rejonowy w Grajewie w 2018 r. (II W 176/18): kierowcę zmierzono na ok. 128 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h, a jadących za nim policjantów sąd nie uznał za sprawców wykroczenia.
Kiedy policjant odpowiada za przekroczenie prędkości radiowozem?
Gdy przekroczy granice tego, co było konieczne do wykonania czynności: jedzie szybciej lub dłużej, niż wymagał pomiar albo zatrzymanie, albo naraża innych. Ocenia się konieczność, proporcjonalność, czas trwania i bezpieczeństwo. W sprawie z Bydgoszczy z 2009 r. sąd uznał część zarzutów wobec policjanta z pościgu za zasadne, a w Tarnowie w 2026 r. policjant jadący bez sygnałów na interwencję stracił prawo jazdy na 3 miesiące.
Czy to, że radiowóz też jechał za szybko, unieważnia mój mandat?
Nie. Odpowiedzialność kierowcy i policjanta to dwie odrębne sprawy. Znaczenie może mieć natomiast sposób jazdy radiowozu w czasie pomiaru: jeśli odległość między autami na początku i na końcu pomiaru nie była taka sama, wynik może być niewiarygodny.
Dlaczego policja nie włącza sygnałów podczas pomiaru prędkości?
Bo kierowca, widząc niebieskie światła, od razu by zwolnił i pomiar straciłby sens. Na ten argument powoływało się Biuro Prawne Komendy Głównej Policji. Sygnały policjanci włączają zwykle dopiero po zarejestrowaniu wykroczenia, żeby zatrzymać kierowcę.
Na jakiej podstawie policja mierzy prędkość z radiowozu?
Kontrola ruchu należy do zadań Policji (art. 129 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym), a policjant może używać przyrządów kontrolno-pomiarowych, w tym do określania prędkości, oraz urządzeń rejestrujących (art. 129 ust. 2 pkt 9 i 9a). Sam przyrząd musi mieć ważne świadectwo legalizacji.

Powiązane artykuły

Art. 94 k.w.: jazda bez uprawnień, kara i zakaz

Czytaj dalej →

Art. 90 k.w.: tamowanie ruchu, mandat i punkty

Czytaj dalej →

Art. 86 k.w.: mandat za kolizję, kwota i punkty

Czytaj dalej →